|
| Imię i nazwisko:
| Jola Lipka |
| Pochodzenie:
| tatarskie (antenat:
Andrzej Błażej Angary Lipka-Kozanka) | |
Urodzona: |
w Warszawie | |
Zamieszkała: |
przeważnie w Warszawie | Oprócz
fotografii, kocham... - Nowy Jork, Wenecję i Sewillę...
- Internet i gotowanie;
- temperamentne konie pod
siodłem - www.wdamskimsiodle.org
- Hansa
Zimmera i I koncert fortepianowy Czajkowskiego;
- 'Misia' i 'Forresta
Gumpa', 'Bezsenność w Seattle' i 'Twierdzę';
- margeritę, alzackie
Pinot Gris i ostry gulasz węgierski;
- i - nade wszystko - podróże.
Dalekie i bliskie. Samotne i w towarzystwie. Do cywilizacji i w dzicz. Wszystkie.
Uwielbiam wyjeżdżać i... wracać.
Bo kocham też mój dom.
Oprócz frutti di mare, nie znoszę...
- dyskotek i wędkarstwa;
- reality shows i mydlanych
oper;
- stania w korkach (ale kocham miasto, więc znoszę korki
z pokorą...)
Marzę... Od kilku
lat, niezmiennie, o leniwych wakacjach na Sycylii... Aby w przydrożnej knajpie
zjeść manicotti, poleżeć w gaju oliwnym w gorące popołudnie i delektować się sycylijskim
Passomaggio...
* * * * *
Od pewnego czasu zmuszam moich modeli do 'obnażania
się' w ankietach. Aby nie czuli się w tym odosobnieni, wypełniłam tę ankietę także
i ja.
27 listopada 2004r. JOLA
LIPKA opowiada o sobie:
| Zawód | Prawnik-fotografik :-) |
| Znak zodiaku | Waga | | Oczy
| Piwne | | Włosy | Nie
jestem blondynką | | Wzrost | 161cm |
| Wykształcenie | Wyższe | | Prawo
jazdy | Nie wyobrażam sobie życia bez samochodu. |
| Znajomość języków | Angielski i niemiecki. Mam
plany, żeby nauczyć się hiszpańskiego i włoskiego, ale - póki co - tylko na nich
się kończy. :-) | | Umiejętności | Dobrze
gotuję. Umiem też (w znacznej większości przypadków) zrealizować niemożliwe
do zrealizowania pomysły. | | Instrumenty | Umiem
tylko czasem grać ludziom na nerwach. | | Sporty | Jazda
konna i rower. | | Usposobienie | Optymistyczne. |
| Charakter | Mam. | | Cierpliwość | Brak.
Ale pracuję nad tym! ;-) | | Ulubiona książka | Niejedna.
'Mały książę' Exupery'ego, 'Nieznośna lekkość bytu' Kundery, 'Na brzegu rzeki
Piedry usiadłam i płakałam...' Coehlo, 'Demon z altówką' Orłowa. |
| Ulubiony film | Oprócz
wyżej wymienionych: 'Only you', 'Sabrina', 'Niemoralna propozycja'. Ale również
'Gladiator' i 'Armaggedon'. Uwielbiam też wszystkie filmy Barei. |
| Ulubione jedzenie | Węgierskie i chińszczyzna |
| Ulubiony kolor | Zielony |
| Ulubione perfumy | '212' Caroliny Herrery, 'Issey
Miyake' | | Styl ubierania | Klasyczny.
Lubię apaszki i kapelusze. | | Ulubiony sposób spędzania
wolnego czasu | Podróżowanie. Ale też jazda konna, kino,
kolacja przy świecach... I ciągłe projektowanie i urządzanie ogrodu. |
| Ulubiony program w TV | Nie oglądam telewizji. |
| Nałogi | Uzależnienie
od cywilizacji, głównie komputera. Notoryczne przekraczanie prędkości.
Mam też małą obsesję na punkcie wina. ;-) | | Moja
największa wada | Słomiany zapał. | | Moja
największa zaleta | Nigdy nie robię 'tego, co wszyscy'. |
| Stosunek do pieniędzy | Dają wolność. |
| Za pierwszy milion... | Zobaczę przynajmniej
pół świata... | | Przyjaźń | To
wielkie szczęście mieć na świecie kogoś, kogo można nazwać przyjacielem... |
| Imponuje mi | Realizacja marzeń. |
| Cenię | Swoją prywatność.
I dotrzymywanie słów. | | Lubię | Pasztet
i knedle ze śliwkami, które robi moja Mama. | | Kocham | Wolność. |
| Razi mnie | Infantylizm i egzaltacja. |
| Nie lubię | Prostactwa i tandety. |
| Brzydzę się | Kłamstwem. |
| Gardzę | Plotkami. | | Boję
się | Niedouczonych prostaków, którzy uważają, że siła i spryt
mogą zastąpić inteligencję i wiedzę. | | Nie przejmuję
się | Celulitem. Zwłaszcza cudzym. :-) | | Nie
znoszę | Nietolerancji. | | Nienawidzę
| Bezinteresownej zawiści. | | Nie
umiem | Podejmować decyzji. | | Kolekcjonuję | Mandaty
za parkowanie. I wspomnienia. | | Lubię mężczyzn | Fakt.
Lubię. | | Lubię kobiety | Rzadko.
Ale wtedy naprawdę. | | Kim lub czym chciałbym być,
gdybym nie był tym kim jestem | Pianistką. | | Marzę | Nieustannie. |
| Marzę by zagrać | Pierwsze skrzypce...
;-) | | Dziś jest | 27 listopada
2004r. | UAKTUALNIENIE, 2007: Na
Sycylię wybrałam się w 2006r. Było cudownie, ale z pewnością nie leniwie. Zatem
marzenie pozostaje aktualne... Doszło też inne: Kuba!
Zaczęłam się też
uczyć włoskiego. Sporo już rozumiem. Mowić niestety jest duzo trudniej...
 



|